Geneza nazwy 3 Bros' nawiązuje do miejscowej legendy o trzech braciach, założycielach Cieszyna, którzy spotkali się przy źródełku i ucieszyli się z tego spotkania tak bardzo, że postanowili osiedlić się właśnie tu. Nas jest też właśnie trzech. Moglibyśmy więc z łatwością spreparować podobną legendę – trzech przyjaciół, którzy spotykają się nagle przy cieszyńskiej studni i, wskutek jakiegoś fantastycznego olśnienia, wpadają na pomysł osadzenia tu hostelu.
„Hostel, hostel” - majaczył w ekstazie Korni, tocząc pianę z ust, Mario, słysząc to słowo podskakiwał radośnie, a Adamo dopatrywał się w tym czasie znaków na niebie. Brzmi intrygująco, ale to oczywiście nieprawda. Znamy się jak łyse konie, razem lubimy Cieszyn i myśl o stworzeniu tu hostelu kiełkowała w naszych łbach już od dawna. Gdyby szukać analogii z prastarą legendą – tak, o hostelu ostatecznie zdecydowaliśmy przy życiodajnym źródełku, z pewnością jednak nie płynęła z niego woda :)

 MARJO vel MARJO BIG BROS vel MARIANO ITALIANO
Jest aktywny i szybki. Legenda głosi, że widziano go w wielu miejscach naraz. Podejrzewa się go o zdolności bilokacyjne, lecz niesłusznie – on po prostu jest tak szybki. Niedoszły przedsiębiorca, niedoszły biznesmen, niedoszły bonzo. Kiedyś otworzy hostel w Tajlandii, bo tam był i mu się spodobało – szczególnie chwali sobie ichniejszą pogodę i żarcie. Jest cieszyniokiem z krwi i kości, w chwilach gwałtownych uniesień emocjonalnych usłyszeć można wystrzeliwane z szybkością automatu gwarowe sprośności i wulgaryzmy. Najsłabiej z całego składu operuje obcymi językami, mimo to najłatwiej potrafi się dogadać z każdym. Legenda głosi, że już po dwóch piwach wytłumaczył po chińsku dokładny przebieg bitwy pod Grunwaldem. Jeśli chodzi o branżę kulinarną, to dobrze realizuje się w jedzeniu. Załatwi wszystko. W sumie – ma chłopina łeb.


ADAMOS vel GUMIOR vel PRZYBŁĘDA
Przybłęda. Farbowany lisek. Gość nie stąd, choć pewnie przy klientach będzie udawał cieszyniaka z krwi i kości. Jednak nowohucka twarz sprawi, że nikt się nie nabierze. Chodzące uzależnienie od wszystkiego. Naprzeciw hostelu znajdują się zakłady bukmacherskie – pewnie dlatego tu przyjechał. Niedoszły zdobywca Nike. Zajmuje się tysiącem różnych rzeczy, niczym jednak na sto procent. Jego przyszłość jest jeszcze bardziej zagadkowa, niż przyszłość Korniego. Z jednej strony ambicje literackie, z drugiej te dziesiątki uzależnień – może być Nobel, może być zapaść. Jest też wielkim fanem futbolu, jeśli nie znajdzie osoby godnej rozmowy na tak ważny dla świata temat, podobno mówi sam do siebie. Ma zdolności prorocze – we śnie przewiduje wyniki ważnych meczyków, niestety po zbudzeniu nic nie pamięta. Lubi gotować. Wychodzi z założenia, że człowiek oczami jednak nie je - nawiązuje kulinarnie do pięknych tradycji przydworcowych różnych bufetów u Bogdana, czy zajazdów u Zdzisia. Wprawdzie nie z Cieszyna – ale to wcale nienajgorszy chłop.

 ASIA VEL DŻOAN VEL ROCK'N'ROLL GIRL
Znacie jakąś rock'nroll girl? Pewnie tak. My znamy jednak pewną rock'n'roll girl zupełnie wyjątkową. Nie skłamiemy pisząc, że Asia imprezy lubi. Lubi też festiwale muzyczne i, może
dzięki nim, jest prawdziwą kopalnią odkrywkową dobrej nuty. Nie tylko tej sprzed roku, lecz i sprzed 30 lat - takiej, o której my, stare dziady, wcześniej nie słyszeliśmy! 
Bycie rock'n'roll girl nie jest pewnie zbyt skomplikowane, Asia jednak łączy tę funkcję z
chirurgicznym wręcz ogarnianiem hostelu i pracowitością.
Odkryła całkiem skuteczną metodę na kaca - a jest nią, uwaga, właśnie praca. Do dziś próbujemy i nie zawsze wychodzi, ona jakoś to umie. 
Poza tym zna prawie wszystkich i wie prawie wszystko o mieście. W końcu Cieszynioczka - a one zawsze dają rady!

 ŁUKASZ VEL LUCKY LUKE VEL SZAROTKA-GEORDIE 
Jesteśmy w Cieszynie - mieście, którym podzieliła się niegdyś Polska i Czecho-Słowacja. A potem już tak zostało (różnica taka, że zamiast Czecho-Słowacji za Olzą mamy Czeską Republikę). Pasuje więc tu idealnie - mówi bowiem równie dobrze po czesku, jak i po polsku. Po czesku, bo to jego ojczysty język. Po polsku - bo płynie w nim sporo biało-czerwonej krwi. Niby Slazak, ale z pochodzenia Podhalanin. Sport lubimy wszyscy - Łukasz jest jednak jedynym gościem, który poważnie podchodzi do czynnego jego uprawiania.  Zna się na wszystkim - tenisie, futbolu, historii, komputerach, kobietach... Typowy czlowiek renesansu. Podnosi swoje umiejętnosci wedle swojego osobistego poglądu, nie zwracając uwagę na stereotypy. Rozmowa z nim jest przyjemna, niezależnie od tego, w którym języku się toczy. Do dziś nie wiemy, czy bardziej lubi Newcastle United, czy też argentyńską Yerbę. Chyba jednak Newcastle United.

KORNI vel KORNELIUSZ NEPOS vel STUDENT
Uporem i determinacją w działaniu ośmiesza wręcz resztę teamu. Mimo wielu przeciwności losu wciąż wierzy, że sukcesem zakończy karierę studencką. Bardzo lubi spać – to właśnie jedna z tych tragicznych przeciwności, którą dziarsko przełamuje. Jest typem intelektualisty – prześmiewcy ochrzciliby go mianem „szpagata”. Między spaniem i hostelem znajduje też czas na wgryzanie się w szczegóły językoznastwa, jego ulubionym zagadnieniem są semantyczne założenia (...czegoś tam, czegoś tam, nie zapamiętałem, nie zrozumiałem, to są zbyt trudne słowa...). Niedoszły naukowiec. Jego przyszłość jest zagadkowa – może zostać twórcą nowego nowoczesnego języka, którym wspólnie mówić będą ludzie na całym świecie. Albo potentatem finansowym w branży pasz dla zwierząt. Interesuje się zbyt dużą ilością tematów. Jest świetny w kuchni - śledzi najnowsze trendy w branży, lubi eksperymentować. Wychodzi z założenia, że człowiek je również oczami. Cieszy się z wygranych Radwańskiej. Cieszyniak, więc tak naprawdę – to dobry chłop.

BYLI RECEPCJONIŚCI/ OBECNI PRZYJACIELE

ROBIN VEL Zygmunt III Waza VEL Wędrowiec

Robin, nasz szwedzki druh, to wyjątkowa postać. Jeżeli chcecie stworzyć Robina, oto nasz przepis: do ekstraktu złożonego z poczucia wolności, musicie dodać dużą łyżkę ciekawości świata, szczyptę błyskotliwości, wrażliwości i duży worek wypchany poczuciem humoru. Jak widać, skonstruowanie takiego Robina nie jest łatwe, cieszymy się więc, że pojawił się u nas w formie już gotowej.
Wspomniana ciekawość świata powoduje, że Robin pojawia się u nas i znika - wtedy, kiedy zew przygody okazuje się być silniejszy. Co naturalne - lubimy te chwile, kiedy u nas jest.
Poza tym, że lubi czytać, jest też chodzącą encyklopedią hokeja na lodzie. Nie pogardzi też dobrym trunkiem i twardym snem - co niewątpliwie zbliżyło go do reszty staffu.


MARLENA vel LILI MARLEEN vel NOWA
Pojawiła się nagle i niespodziewanie. Uszczęśliwiając z pewnością stałych bywalców, których znudziło już oglądanie tych samych mord. Zmniejszając nieco stężenie testosteronu na przestrzeni hostelowej. Coś z pewnością się zmieniło. Pozostali bohaterowie z pewnością policzą do dziesięciu, zanim rzucą grubym słowem, podrapią się po miejscach, po których kulturalni ludzie publicznie się nie drapią, czy głośno wyrażą zadowolenie po spożytym posiłku.
Znamy się mało, wiemy jedynie, że w przeciwieństwie do reszty teamu nie jest uzależniona od alkoholu, hazardu, nie ściemnia o swoich ambicjach zmieniania świata, nie śpi w godzinach pracy. Mówi po włosku. Ma z pewnością inne wady, nie zdążyliśmy jeszcze ich poznać. Jeśli się uda - nie omieszkamy powiadomić.

KASIA vel KEJT vel NOWA vel TORPEDA
Kasia jest rodowitą cieszynioczką i prezentuje charakterystyczne cechy dla cieszyńskich dziewczyn. Jest ładna - ale to widać i nie trzeba się nad tym faktem zbytnio rozwodzić. W końcu przydałby nam się w końcu ktoś ładny. Jest twarda jak skała i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Bywa, że czasem nawet się jej boimy. Jest też inteligentna i błyskotliwa - współczujemy temu, komu przyjdzie w przyszłości z nią negocjować. Będzie bowiem zawodową negocjatorką - talent widać już teraz, jak na dłoni. Jest bystra, pomocna, a jej znajomość każdego zakątka Cieszyna jest nie do przecenienia.
Chciałoby się napisać - typowa cieszynioczka. Ale nie napiszemy tak, bo przecież jest wyjątkowa!