Od powstania hostelu minęło już sporo czasu (kobietom i braciom wieku się nie liczy!). Zorientowaliśmy się, że mapa lokali, knajp i wyszynków uległa sporej zmianie. Po prostu Cieszyn jest za szybki dla nas - tyle tu się dzieje! Ale jesteśmy ambitni i próbujemy nadrobić stracony dystans. Oto miejsca godne polecenia - już po aktualizacji!

Natomiast słynną cieszyńską pętlę opisał swego czasu bloger Nie-Dzielny Turysta. Chętnym polecamy jego tekst, który napisany był przed rokiem, więc w międzyczasie zniknęło kilka lokali (Cihlovy, Ministerstwo). 

http://nie-dzielny.blogspot.com/2016/04/cieszyn-dla-zuchwaych-przewodnik-po.html

http://nie-dzielny.blogspot.com/2016/04/cieszyn-dla-zuchwaych-fina.html


KLUBOKAWIARNIA PRESSO

Ze zdziwieniem zauważyliśmy, że to jedno z najstarszych miejsc na naszej liście. Ależ ten czas leci - Presso jest przecież sporo starsze od naszego hostelu, a ten ma… Aha, kobietom i braciom wieku się nie liczy… Presso, wcale nie tylko z powodu dorobku, stało się już instytucją na mapie miasta. Jest tam ładnie, sympatycznie, mają świetne piwo i inne drinki - również bezalkoholowe!

WARTO, BO: Jest świetnie zlokalizowane - tuż przy granicy, tuż przy Wzgórzu Zamkowym. Serwowane Piwo Cieszyńskie - artystokracja wśród lokalnych trunków. Dodatkowo Cerna Hora, dla tych, co wolą czeskie. Wygodne sofy, elegancko, sympatycznie.

STWORZONY DLA: Z pewnością par. Z pewnością grupy znajomych, która chce pogadać w spokoju. Ale i grupy znajomych, która chce pogadać w niespokoju. Co więcej - jest przyjazny młodym i starym rodzinom z dziećmi. Dla hipsteriady. Dla wyluzowanych, ale i dżentelmenów. Dla dam i artystek.


KURCZAK

Miejsce które przeszło nieprawdopodobną wręcz transformacje. Przy niej plan Balcerowicza, to ledwie pieszczoty. Pamiętacie piosenkę o ściernisku i San Franciscu? Nie, wcale nie chcemy nazywać starego dobrego Kurczaka ścierniskiem. Był browar Bracki za 3,6, był barszczyk, czasem fasolka po bretońsku, a w telewizorze leciały Trudne Sprawy. Teraz, po gigantycznym retuszu, miejsce odmłodniało - ku pewnej rozpaczy dawnych bywalców i aprobacie młodszych. Nowy Kurczak da odpowiedź na pytanie od zawsze nurtujące ludzkość: czy lepsze jest wrogiem dobrego?

WARTO, BO: Jest elegancko, przytulnie, kameralnie, przyjaźnie, nie-kurczakowo, ale ceny pozostały wciąż kurczakowe.

STWORZONY DLA: Ciekawskich, niebojących się nowych miejsc i nowych wyzwań. Miłośników słabszych i mocniejszych trunków wypijanych w sporej ilości za przyjazną niczym Krecik cenę. Dla par, głównie tych pijących. Dla hipsterów, pół-hispterów i początkujących hipsterów. Metale, depesze i punki też się tutaj odnajdą. Można zabrać ze sobą dziadzia Zbysia, też polubi to miejsce.


BLADY ŚWIT/BLEDY USVIT

W chwili, kiedy pisane są te słowa, można nazwać Blady Świt noworodkiem. Polskim noworodkiem, poczętym na czeskiej ziemi. Jak to bywa z dwujęzycznym dzieckiem, jest szczęściarzem - ma szansę wziąć z obu stron to, co najlepsze. Nieprzypadkowa jest również nazwa - tutaj imprezy kończą się często wcześnie. Wcześnie rano.

WARTO, BO: Po czeskiej stronie nie znajdziecie równie nowoczesnej i czystej knajpki. Jest miła obsługa, bardzo dobry Staropramen i nikt nie zamknie lokalu zbyt wcześnie. Często organizowane są imprezy, nazwijmy to staroświecko, tematyczne.

STWORZONY DLA: Tych co lubią długo. Tych co lubią czeskie piwo na czeskiej ziemi, bez czeskiego papierosowego dymu w nozdrzach i czeskiego zielonego obrusu z kawałkami gulaszu poprzedniego konsumenta. Dla paczki znajomych, którzy lubią pogadać przy muzyczce.


U HUBERTA/RADEGASTOVNA PARTYKA

Ten lokal jest tak stary, że pamięta Piłsudskiego, jak jeszcze brody nie miał. Ha, właściwie miał być to taki śmieszny żart, ale to chyba nie jest żart, lecz fakt. To pierwsza typowo czeska hospoda idąc z Polski - więcej pewnie nie trzeba mówić. Ukochana przez Polaków, odwiedzana przez miejscowych. Jest wszystko, co w czeskiej hospodzie powinno się znaleźć: wielkie szklane kwadratowe popielniczki, często hokej w telewizji, pyszny Radegast, pani licząca piwo kreskami i klasyczne czeskie żarełko.

WARTO, BO: W końcu jesteś w Cieszynie, więc warto, choć raz, zakosztować typowo czeskiej hospody. Tym bardziej, że znajduje się tuż za granicą. Warto dla piwa Radegast. Dla pań, które są miłe, jesli ty też jestś miły. No i dla gulaszu z knedlami, dla dodatków do piwa - utopenca, topinek, hermelina. Dla czeskości.

STWORZONY DLA: Dla czechofilów, szczególnie tych początkujących. Dla których amortyzację i poczucie bezpieczeństwa stworzy fakt, że połowa gości to Polacy, panie kelnerki mówią po polsku, w tym języku jest też menu. Dla miłośników piwa. Dla miłośników spożywania posiłków bez papierosowego dymu. Dla samotnego obserwatora rzeczywistości. Dla pijącej wesołej hałastry.


HOSPODA ORLICE

To magiczne miejsce, do którego się wraca. Głównie wtedy, kiedy wszystko wokół jest zamknięte, a człowiek ma ochotę na jeszcze i jeszcze. Schodzą się tam też inni, którzy mają ochotę na jeszcze i jeszcze, dlatego w Orlicy klimat jest szczególny. To kolejny typowy czeski lokal, o nieco niższej, niż Hubert, reputacji. Dym, telewizja, trochę śmieszków, trochę podchmielonych - miejsce wyjątkowe, ale według powszechnej teorii nikt nie wyszedł jeszcze stamtąd trzeźwy.

WARTO, BO: Jest ciągle otwarte! Jest wesoły komiks na ścianie i dobre pół godziny będziecie dochodzić o co w nim chodzi i w jakim języku bohaterowie rozmawiają ze sobą. Jest szafa grająca. No i Radegast!

STWORZONY DLA: Czechofilstwa o największym stopniu wtajemniczenia. Pijaków. Miłośników spontanicznych pląsów przy muzyce z szafy grającej. Dla lubiących marnowanie czasu przy dziesiątkach kufli. Dla skonfliktowanych par - terapia wstrząsowa może być jedynym ratunkiem.